piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 1 - Mój duch śpi gdzieś w zimnie

Wyjrzałam przez okno mieszkania, które wynajmowałam. Nie mogłam uwierzyć, że mieszkaam w Barcelonie, że musiałam uciec od osoby, którą jak mi się zdawało kochałam. Mimo, że byliśmy małżeństwem tylko rok zdążył zniszczyć mi życie. Przez to, że mnie bił już zawsze będę się bała dotyku mężczyzny. Przez to jak mnie poniżał uzależniłam się od leków uspkajających. Gdyby ktoś spojrzał na mnie z boku nie zauważyłby nic specjalnego. Ale ja byłam wrakiem człowieka. W środku czułam pustkę. Byłam psychologiem nie umiejacym sprostać swoim problemom. Chciałam pomagać innym nie umiejąc pomóc sobie. To dosyć zabawne, prawda? Nigdy nie sądziłam, że moje życie tak sie potoczy. Całkowicie straciłam kontakty z rodziną w momencie, gdy zdecydowałam się wyjść za Sergio. Jedną głupią decyzją zawaliłam sobie całe życie. Teraz zacznę wszystko od początku. Czy uda mi się wyjść na prostą? Mam nadzieję. ~*~ Gerado Martino kompletnie załamy siedział na ławce. Gdy przyjmował ofertę pracy na stanowisku trenera FC Barcelony spodziewał się, że będzie miał do czynienia z profesjonalistami tymczasem dostał grupę mężczyzn, którzy nie do końca wyrośli z pozimu przedszkola. - Dzień dobry - nagle odezwał się delikatny kobiecy głos. Trener podniósł wzrok i ujrzał drobną, usmiechniętą brunetkę. - Nazywam się Elisa Savinion i jestem nową psycholog - wytłumaczyła swoją obecność. - Ach, tak. Zupełnie o tym zapomniałem. - powiedział i chciał przywołać swoich piłkarzy do porządku, jednak kiedy odwrócił się w stronę boiska zauważył, że piłkarze są całkowicie spokojni. Wszyscy stanęli jak wryci na widok dziewczyny. - Panowie, to jest nasza nowa psycholog, pani Elisa Savinion - powiedział do piłkarzy, którzy dalej tępo patrzyli na dziewczynę. - Nie będę Wam teraz przeszkadzała, ale po treningu przyjdzcie do mojego gabinetu - powiedziała posyłając całej drużynie uśmiech i wyszła. - Ale dupa. Jakbym mógł to ruchał... - Alexis zaczął mówić do Jordiego jednak nie dokończył, bo dostał od przyjaciela w tył głowy. - No co? Źle mówię? - oburzył się Chilijczyk. Jordi tylko przewrócił oczami i zaczął wykonywać ćwiczenia, które kazał im wykonać trener. - To jak panowie? Tradycyjnie melanż u mnie? - wydarł się Pique - Twoja kobieta nie będzie miała nic przeciwko? - zapytał Cesc. - Moja kobieta jest w Los Angeles. - wytłumaczył Geri przyjecielowi. Na treningu rozmowy nie dokończyli, bo na trenera słowo "impreza" działało jak płachta na byka. Temat ponownie pojawił sie dopiero w szatni. - Dzisiaj u mnie panowie. Trzeba opić nowego członka w sztabie - wyszczerzył się Geri. - Zwłaszcza, gdy nowy członek jest bardzo seksowny - dodał Sanchez a reszta drużyny nie miała zamiaru protestować na te słowa. - A jak zamierzasz ją przekonać Geri? - zapytał Xavi - Urokiem osobistym - odpowiedziała barcelońska trójka. - To chyba nie mamy na co liczyć - mruknął Cesc przez co został spiorunowany wzrokiem przez przyjaciela. - Oj, Cescy pożałujesz tych słów... - Pique pokręcił głową i jako pierwszy wyszedł z szatni na rozmowę z Elisą. ~*~ Elisa była oczarowana swoim gabinetem. Duże pomieszczenie z ścianami pomalowanymi na beżowo. Wszędzie wiśiały zdjęcia upamiętniające najpiękniejsze chwile Dumy Katalonii. Usiadła przy biurku i zaczęła czytać informacje o piłkarzach. Długo jednak to nie trwało, bo do jej gabinetu wpadł uśmiechnięty Gerard Pique. Zadała pilka podstawowych pytań, później rolę pytającego przejął Hiszpan. - Zawsze, gdy mamy kogoś nowego w sztabie robimy imprezę. U mnie. Dzisiaj o 19. Mam nadzieję, że wpadniesz? - Mam wyjście? - zapytała z nadzieją w głosie Elisa - Nie - usmiechął się Gerard - Dziś o 19. Pamiętaj - powiedział jeszcze wychodząc. Reszta rozmów przebiegła w miare spokojnie. Zgarnęła z biurka wszystkie notaki i pojechała do domu przygotować się. W końcu jesli już tam idzie to musi wyglądać w miarę jak człowiek. ~*~ Nareszcie jest tu pierwszy rozdział i szczerze przyznam,że to właśnie ten blog jest moim oczkiem w glowie.. Miałam już to dosyć dawno napisane ale sprawy z tym blogiem trochę mi się skomplikowały i dodaję dopiero teraz. Być może któraś z Was zauważyła, że cały blog jest inspirowany piosenką Evanescene - Bring me to life? :) Nowy rozdział już niedługo, bo w końcu są wakacje. Mam nadzieję, że Wasze swiadectwa wyglądaja lepiej od mojego. Rozdział pozostawiam Wam do oceny. Pozdrawiam :*